Cześć, od 3 lat prowadzę tego bloga, a od 4 lat inwestuję w obligacje korporacyjne, na punkcie których jestem totalnie zakręcony. Od początku publicznie prezentuję swój portfel obligacji (jego wynik za 2016 rok możesz sprawdzić tutaj).

Celem tego wpisu jest odpowiedź na pytanie, czy warto i jak inwestować w obligacje korporacyjne? Wpis skierowany jest głównie do początkujących inwestorów.

Piszę tutaj o 1) ryzyku inwestowania w obligacje korporacyjne 2) koncie maklerskim, 3) wyborze obligacji do zakupu, 4) ustaleniu ceny zakupu, 5) kwestiach podatkowych.

Na koniec wpisu podaję linki do innych ważnych wpisów z bloga, a także poradnika „Jak inwestować w obligacje korporacyjne”, który jest kompendium wiedzy o inwestowaniu w obligacje korporacyjne.

Zaczynamy! (od ostrzeżenia).

Ryzyko inwestowania w obligacje korporacyjne

Zaczynam mało marketingowo, ale wierzę, że tak należy postępować:

Inwestuj w obligacje korporacyjne i zarabiaj do10%!

Zysk 9,5% – Więcej niż Lokata‎

Obligacje korporacyjne ZYSKAJ nawet do 15%!

Obligacje korporacyjne zamiast lokaty

Obligacje korporacyjne to stały wzrost dochodów

Powyżej niektóre wyłapane z internetu hasła reklamowe firm oferujących obligacje (pośredników, sprzedających). Niestety rzeczywistość nie jest taka przyjemna jak to informują reklamy.

Rynek obligacji w Polsce jest stosunkowo młody, dość słabo uregulowany (kontrolowany), a to przyciąga nierzetelnych emitentów. Inwestując pieniądze w obligacje przynoszące 9, 10, czy 15% odsetek rocznie bardzo poważnie należy liczyć się z możliwością utraty całości zainwestowanych środków, możesz poczytać o tym na forach dyskusyjnych, jak również na tym blogu. Moja rada – nie idź na skróty.

Więcej o ryzyku inwestowania w obligacje korporacyjne przeczytasz w tym wpisie.

Do inwestycji w obligacje korporacyjne moim zdaniem warto się dobrze przygotować, posiadać przynajmniej minimalną wiedzę z zakresu analizy spółek, zarówno pod kątem finansów, jak i biznesu.

Chociaż nie przepadam (ze względu na opłaty, zwłaszcza w świetle niskich stóp procentowych) za funduszami inwestycyjnymi, to dla niektórych Inwestorów (przynajmniej na początek) fundusze obligacji korporacyjnych mogą być lepszą opcją, bo z założenia powinny przynieść zysk trochę większy, niż lokata bankowa, przy zachowaniu umiarkowanego ryzyka.

Jak inwestować w obligacje korporacyjne na Catalyst – podstawy

Krok 1. Konto maklerskie

Aby zakupić obligacje korporacyjne, należy posiadać konto maklerskie. Konto takie można założyć bezpośrednio w biurze maklerskim (również online), bądź też korzystać z konta maklerskiego dołączanego do rachunku bankowego.

Ja przez długi czas korzystałem z produktu eMakler, który aktywuje się do posiadanego w mBanku konta osobistego (ROR). eMakler w swojej podstawowej wersji jest bezpłatny, a jako, że konto osobiste w mBanku też jest bezpłatne (jeżeli nie spełnisz warunku miesięcznych transakcji kartą debetową, ponosisz opłatę za tą kartę), jest to całkiem przyjazna propozycja na rozpoczęcie przygody z obligacjami korporacyjnymi.

Dodatkowo poprzez eMaklera (a dokładnie Supermarket Funduszy Inwestycyjnych) istnieje możliwość zakupu jednostek funduszy inwestycyjnych bez prowizji za ten zakup. Poniżej przykładowy zrzut ekranu dotyczący tego narzędzia, a sam supermarket oferuje dużo więcej.

 

Supermarket Funduszy Inwestycyjnych w mBanku – ekran inwestycji

Jeżeli chodzi o konto maklerskie, to z racji przywiązania do mBanku posiadam takowe właśnie w mDomu Maklerskim. W ramach tego konta otworzyłem rachunek IKE, poprzez który również inwestuję w obligacje korporacyjne. W skrócie, inwestowanie poprzez IKE uważam za bardzo dobry pomysł.

W tym miejscu zebrałem informacje o rachunkach maklerskich, z których korzystam. W każdym z opisywanych Domów Maklerskich możesz założyć również rachunek IKE. Jeżeli masz dodatkowe pytania co do rachunków maklerskich, daj znać w komentarzu lub napisz do mnie, na pewno odpowiem.

Krok 2. Wybór obligacji do zakupu, rynek pierwotny, rynek wtórny, a może fundusz obligacji korporacyjnych

Jak już wiemy jak kupić obligacje korporacyjne (poprzez konto maklerskie), to naturalnie pojawia się pytanie jakie obligacje kupić?

Wątek ten jest bardzo rozległy, na końcu wpisu znajdziesz linki do wpisów rozszerzających tą tematykę.

Osobom nie mającym doświadczenia z rynkiem Catalyst nie polecam ryzykownych, agresywnych inwestycji, bardzo łatwo tutaj o porażkę.

Być może lepszym pomysłem jest zakup obligacji dużych spółek, których akcje notowane są na giełdzie papierów wartościowych i które obejmowane są rekomendacjami różnych instytucji. Przykładem takich firm jest branża deweloperska (Capital Park, Ronson, Robyg, Vantage Development, Lokum Deweloper) oraz wierzytelności (Kruk, BEST, Kredyt Inkaso).

Lukę dla mniejszych firm stara się wypełniać ten blog, analizy emitentów obligacji publikuje również portal Obligacje.pl. Należy jednak pamiętać, że mimo analiz, rekomendacji i innych wskazówek, to Ty ryzykujesz swoimi pieniędzmi więc decyzje podejmuj samodzielnie i odpowiedzialnie.

Rynek Catalyst to tak zwany rynek wtórny, czyli kupujesz tutaj, poprzez giełdę, już wyemitowane obligacje.

Jest jeszcze inna możliwość, możesz brać udział w ofertach na rynku pierwotnym – czyli w publicznych lub prywatnych emisjach obligacji.

Emisje publiczne są ogólnodostępne dla każdego inwestora i z reguły szeroko reklamowane.

Dostęp do emisji prywatnych jest natomiast limitowany do maksymalnie 149 osób, tych inwestycji nie wolno reklamować. Aby mieć dostęp do takich inwestycji, warto być zarejestrowanym u firm oferujących tego typu możliwości.

Jeżeli całkowicie wykluczasz samodzielne inwestowanie, być może lepszym wyborem jest powierzenie swoich środków któremuś z funduszy inwestujących w obligacje korporacyjne. Fundusz taki pobiera opłatę za zarządzanie, ale w zamian za to daje zdywersyfikowany portfel wielu emitentów (w tym część niedostępnych dla indywidualnych inwestorów) plus wiedzę zarządzających. Przy trafnym wyborze funduszu, jego roczne zyski powinny o 1-2% przebijać lokaty bankowe. Tutaj pomocny jest serwis analizy.pl, w którym można znaleźć wiele ciekawych informacji, analiz, a nawet ratingi (oceny) i rankingi (zajmowane w swojej grupie miejsce wg wyników) funduszy.

A może Rodzinne Obligacje Skarbowe – sprawdź, dlaczego warto.

Wg mnie warto rozważyć wybór funduszu należącego do znanej instytucji, posiadającego spore aktywa i notującego stabilne wyniki finansowe na przestrzeni kilku lat. Praktyka pokazuje, że fundusze, które chciały pobić rynek, często inwestowały agresywnie, co marnie się dla nich (a przede wszystkim ich klientów) kończyło.

Krok 3. Ustalenie ceny

Wracamy do rynku Catalyst. Jest on raczej mało płynny, niewielu inwestorów kupuje i sprzedaje obligacje z dnia na dzień. Dlatego zbudowanie portfela obligacji korporacyjnych może zająć sporo czasu – przede wszystkim oczekiwania na dobrą cenę obligacji i warto chyba taki czas zarezerwować. Niech za przykład zmian cen posłużą obligacje BEST (BST1018) – ich cena potrafiła się różnić nawet o 1,5 punktu procentowego w dość wąskich odstępach czasowych. 1,5 punktu procentowego to obecnie więcej, niż półroczny zarobek na lokacie. Chyba nie trzeba nic więcej dodawać :).

Ceny obligacji BST1018 w okresie 3 miesięcy.
 

Na Catalyst bycie cierpliwym popłaca.

Krok 4. Kwestie podatkowe, IKE

Podatek “Belki” w obligacjach korporacyjnych to jest w zasadzie temat na osobny wpis, szczegółowo temat opisałem w poradniku (link poniżej). W skrócie kupując obligacje tuż przed terminem wypłaty odsetek (a dokładnie ustalenia prawa do odsetek) może nas spotkać sytuacja, że w krótkim terminie (s)tracimy na danej inwestycji.

Im bliżej do kolejnej wypłaty odsetek z obligacji tym większa potencjalna strata, dlatego też ceny niektórych obligacji (bo cena podawana jest w procentach i zawiera w sobie wartość obligacji + naliczone odsetki) tuż przed wypłatą odsetek są niższe, niż na początku kolejnego okresu odsetkowego. Im większe oprocentowanie obligacji oraz dłuższy okres odsetkowy (odsetki wypłacane co pół roku, a nie co kwartał), tym potencjalna strata jest większa.

Oczywiście to jest tylko liźnięcie tematu podatków, pokazujące, że warto analizować rentowność brutto i netto inwestycji.

Problem podatku natomiast znika (a raczej oddala się w czasie), kiedy decydujemy się inwestować długoterminowo poprzez konto maklerskie IKE – tam wszystko co zarabiamy, jest „nasze”, przynajmniej w opcji utrzymania środków do emerytury.

Podsumowanie

Myślę, że na początek tyle wystarczy, nie chcę Cię za bardzo zamęczać, a mam dużo do przekazania w tematyce obligacji korporacyjnych :-). Zanim przejdę do polecanych wpisów, zachęcam Cię do zapisu do:

Blogowego newslettera – informacje o nowych wpisach,

Bazy Inwestorów – informacje o nowych emisjach i analizy emitentów.

Warto też polubić stronę bloga na Facebook.

Życzę Tobie powodzenia w inwestycjach, a na koniec tylko przypomnę, że inwestowanie w obligacje korporacyjne wiąże się z ryzykiem.

Na koniec prośba – udostępnij proszę wpis innym inwestorom – pomóż mi dotrzeć do szerszego grona Czytelników. Dziękuję!

 

 

9 komentarzy - “Czy warto i jak inwestować w obligacje korporacyjne?

  1. Wreszcie na blogach jakiś rozsądny wpis o obligacjach, który nie ucieka od tematu ryzyka. To jest to co zawsze powtarzam – obligacje korporacyjne są mocno ryzykownym instrumentem, trzeba mieć znacznie większą wiedzę niż w przypadku akcji boi trudniej ocenić ryzyko, zabezpieczenia a i kasę całą można stracić.

  2. Anonimowy

    Nie do końca się zgodzę bo zależy o jakiś obligacjach korporacyjnych mówimy. To prawda, że wiele z nich wiąże się z ryzykiem, ale mamy też choćby te oparte o nieruchomości, a jak wiadomo to jedna z najbardziej stabilnych branży. Ponadto są nawet spółki, zajmujące się rewitalizacją starych, zabytkowych budynków w tym przypadku wartość spółki rośnie z każdą inwestycją a więc prawdopodobieństwo straty na obligacjach jest znikome. Żeby nie było, samej notki nie krytykuję. Dobrze, że ktoś uczula na ryzyko. Szczególnie dla nowicjuszy w temacie ta wiedza może być naprawdę przydatna.

  3. Anonimowy

    sam jesteś nowicjuszem. Nieruchomość stabilna branża – chyba nie słyszałeś o kryzysie japońskim czy amerykańskiej przecenie 7-8 lat temu.

  4. Co do rynku nieruchomości to zapewne obydwaj macie rację. Zdarzają się kryzysy na ogromną skalę, z drugiej strony wielu deweloperów obecnie jest do ewentualnych kryzysów nieźle przygotowanych i "śpi" na gotówce kosztem niższej efektywności.

    Natomiast co do ryzyka w ogóle, to warto zwrócić uwagę, że pomimo ogromnych sukcesów na zagranicznych rynkach, w Polsce praktycznie żaden z większych graczy nie uruchomił fundusz high-yeld, a fundusze mniejszych graczy (Idea, Copernicus) kończyły raczej marnie. To moim zdaniem dobitnie potwierdza, że wśród tych mniej bezpiecznych emitentów wyższe oprocentowanie nie oddaje większego ryzyka inwestora. Dlaczego tak jest i jak to zmienić, to temat na dłuższy wpis, ale po pierwsze trzeba skutecznie karać i eliminować oszustów.

  5. Anonimowy

    W każdej branży zdarzają się kryzysy i nie mówię, że nieruchomości to całkowicie bezpieczna ostoja, ale jakby nie patrzeć jest jedną z bezpieczniejszych opcji. W temacie obligacji (o jakich byśmy nie mówili) kluczowe jest i zawsze będzie wybranie odpowiedniej spółki.

  6. Tak na prawdę każda inwestycja wiąże się z ryzykiem. Mniejszym lub większym, ale zawsze ono istnieje. Bez względu na to czy to nieruchomości, akcje czy obligacje. Jeżeli chce się zarobić trzeba zaryzykować i tyle.

  7. Anonimowy

    Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

  8. Moim zadaniem jeśli znajdziemy dobrze prosperującą firmę to warto zainwestować w jej obligacje. Sam kiedyś zainwestowałem w nową firmę które dopiero wchodziła na giełdę. Zyski były nie takie małe.

  9. Brawo! Konkretny wpis na temat obligacji. Inwestycje zawsze wiążą się z ryzykiem i wie o tym każdy prawdziwy inwestor. Przy obligacjach korporacyjnych jak sama nazwa wskazuje trzeba się skupić przede wszystkim na dokładnej analizie przedsiębiorstwa oraz środowiska w jakim dana spółka funkcjonuje. Dla wszystkich płochliwych i leniwych zawsze pozostają lokaty i przy dobrych wiatrach zwrot na inflacje.

Dodaj komentarz