W styczniu 2026 roku mój główny portfel obligacji wypracował +0,36% stopy zwrotu. Po szczegóły zapraszam poniżej.
Wyniki portfela miesięcznie:
Wyniki narastająco:
Stan portfela na 31 stycznia 2026 roku, żółtym kolorem zaznaczone zmiany:
W styczniu sprzedałem obligacje ARCHE ACH0628, których kurs ładnie wzrósł, z kolei COGNOR wykupił częściowo papiery CO10129. Za wolne środku zakupiłem obligacje 7R SIR0228 oraz MARVIPOL DEVELOPMENT MVP1029.
Po powyższych roszadach skład portfela według branż wygląda tak:

I Strefy wg Raportu Rankingowego:
Pozdrawiam serdecznie z urlopu 🙂
Udanych inwestycji!
Remigiusz








Czy wzrost do 104% jest automatyczną przesłanką do sprzedaży? Sam mam trochę Kruka z rynku pierwotnego i zastanawiam się, czy nie wymienić na podobnie oprocentowane papiery notowane bliżej nominału. Pozdrawiam!
Roczna stopa zwrotu (bez procentu składanego): 4,32% (0,36% x 12 miesięcy). Hmm. Bez komentarza.
@Kibic, kiedyś pytałem Autora o metodykę liczenia i z odpowiedzi zrozumiałem, że chodzi tu o wzrost wartości obligacji na rachunku. Do tej stopy zwrotu nie wliczają się wypłacone odsetki.
Ja liczę zgoła odwrotnie – patrzę, ile faktycznie pieniądza wygenerowały posiadane obligacje, to znaczy do odsetek doliczam jeszcze wynik na sprzedaży papierów, o ile jakieś sprzedaję. Z całym szacunkiem, podtrzymuję swoje zdanie, że wycena wg ostatniej ceny transakcyjnej nie oddaje rzeczywistości, tzn. ceny średniej, jaką uzyskalibyśmy przy sprzedaży całego portfela na raz. Chociaż jak tak patrzę na swoje stopy zwrotu, na to jakie papiery są dostępne dla ulicy (np. można zapomnieć o obligacjach samorządów), to nie raz mam chętkę wrzucić całą kasę w jakiś Rentier FIZ, kupić i zapomnieć. Tylko że po prostu lubię handlować, a obligacje to taki wdzięczny papier, że przez parę lat pod rząd można mieć 100% zyskownych transakcji.
„Roczna stopa zwrotu (bez procentu składanego): 4,32% (0,36% x 12 miesięcy). Hmm. Bez komentarza.”
A jak na akcjach w styczniu stracę -1% to też mam x 12 miesięcy przemnożyć?
Skarbiec spółek wzrostowych za ostatni miesiąc ma -9,6%. Roczna stopa (bez procentu składanego): -115%. Hmm. Bez komentarza. Tylko, że za ostatnie 12 miesięcy ma zwrot +13,6%.
Ceny obligacji też się zmieniają w czasie, tak jak akcji, nie widzę powodu, żeby tego nie uwzględniać w wynikach.
Dla swoich inwestycji w obligacje stosuję prostą zasadę: wartość konta maklerskiego na koniec miesiąca w odniesieniu do wartości konta na koniec poprzedniego miesiąca. Nic nie dopłacam, nic nie wypłacam więc nie ma potrzeby korygowania. Wpływające odsetki doliczane są do wartości konta, pomniejszone są o podatek – więc stopa zwrotu jest netto. Obecnie już prawie nic nie handluję na bieżąco więc tym bardziej netto – brak odroczonego podatku od zysków kapitałowych.
Jak w danym miesiącu ceny obligacji drożeją to stopa zwrotu jest wyższa od przeciętnej, jak spadają to jest niższa. W skali roku odchylenia pojedynczych miesięcy się uśredniają i tak należy na wynik portfela patrzeć.
„wycena wg ostatniej ceny transakcyjnej nie oddaje rzeczywistości, tzn. ceny średniej, jaką uzyskalibyśmy przy sprzedaży całego portfela na raz.” – ja się z tym zgadzam, tylko, że ja nie mam zamiaru sprzedawać całego portfela na raz. Mógłbym zmienić wycenę portfela na „najlepszą ofertę zakupu” i była by jednorazowa korekta wyniku, ale potem każdy miesiąc szedłby praktycznie tak samo jak obecnie – nic to nie zmieni w wynikach poszczególnych miesięcy.
Swoją drogą wynik portfela akcyjnego też musiałbym korygować o najlepsze oferty kupna, żeby było „legitnie”. I jeszcze uwzględniać podatek od zysków kapitałowych.
Tylko pytanie po co to wszystko robić. Dla mnie wyniki mają pokazać ogólny obraz stanu inwestycji, a nie co do złotówki majątek. Im sprawniej zrobię wyniki, tym więcej mam czasu na analizę spółek.
Swoją drogę inwestycyjną na obligacjach zaczynałem od spisywania każdego dnia wartości każdego posiadanego papieru do Excela i na początku to było fajne i rozwijające, ale do czasu, obecnie jestem na etapie podsumowania 1/miesiąc i mi wystarcza. Każdy musi znaleźć swoją drogę.
Jak stracisz/zyskasz w miesiąc np. dwa procent, to jak liczysz stopę zwrotu w skali roku, moje wyliczenia są autentyczne, a ta autora interpretacja mylna jest. I tyle za komentarz.
Stopa zwrotu z inwestycji w obligacje powinna być liczona z uwzględnieniem wyłącznie: faktycznego kursu zakupu, faktycznego kursu sprzedaży, wypłaconych odsetek i kosztów transakcyjnych. Aktualna cena giełdowa obligacji znajdującej się w portfelu nie ma żadnego związku ze stopą zwrotu, jeśli obligacja nie jest po tej cenie sprzedawana lub kupowana.
W ten właśnie sposób jaki opisujesz wielu inwestorów straciło mnóstwo pieniędzy.
Wystarczyło, że fundusz obligacji lub co gorsze pieniężny wyceniał posiadane obligacje bankrutów lub przyszłych bankrutów po cenie nabycia i jego wyniki ładnie liniowo szły do góry przyciągając nowych klientów.
Na koniec dnia trzeba było jednak wykazać wtopę na obligacjach i z stabilnego zysku robiła się duża strata.
Obecnie Catalyst jest oczyszczony, ale powiedzmy wg Ciebie jakbym miał portfel w 100% złożony z obligacji Ghelamco kupionych po 102%, a dziś wycenianych na 80% to powinienem go wyceniać w cenie zakupu 102%?
Albo miałbym obligacje jakiegoś potencjalnego bankruta wyceniane na 30% wartości, to też je wyceniać na 100%, jeżeli je po tyle kupiłem?
Dla mnie wycena obligacji na Catalyst oddaje ryzyko niewypłacalności emitenta i jak najbardziej powinna być uwzględniana w stopie zwrotu portfela. I tak dalej będę robił. Ale oczywiście szanuję Twoje zdanie i wcale nie twierdzę, że moje jest jedynie słuszną koncepcją.
Gorąco polecam ten artykuł, który pokazuje jakie są międzynarodowe standardy i dlaczego MF uważa, że liniowa wycena obligacji jest błędna: https://obligacje.pl/pl/a/koniec-z-liniowa-wycena-obligacji-w-funduszach-inwestycyjnych-coraz-blizszy
@ Remigiusz zgadzam się ze wszystkim, co napisałeś powyżej, tylko że wycena portfela wg takich lub innych standardów czy metodologii to nie to samo co stopa zwrotu, która jest funkcją ceny transakcyjnej i oprocentowania papieru.
Cieszę się, że w większości się zgadzamy, ale dla mnie stopa zwrotu to jest właśnie zmiana wyceny portfela w czasie.
Mizerna ta stopa.