Znacie moje podejście do inwestowania w obligacje korporacyjne. Najlepiej zacząć od dużych firm i dużych wartościowo (np. ponad 10 mln zł) emisji obligacji, a dopiero wraz ze wzrostem wiedzy i doświadczenia szukać innych możliwości i okazji rynkowych. Dziś na blogu sprawdzam kolejny element tej układanki, mianowicie podział emisji obligacji wg typu (prywatna, publiczna memorandowa, publiczna prospektowa).

Na początku tygodnia na blogu pojawił się wpis Partnera (Dom Maklerski Michael / Strom) rozwijający temat publicznych i prywatnych emisji obligacji (rozwijający w stosunku do poradnika “Jak zacząć inwestować w obligacje korporacyjne”). W tym wpisie dodaję do tematu trochę praktyki i liczb. Najpierw sprawdzam, jak wyglądają notowania wprowadzonych do obrotu giełdowego w 2016 roku publicznych emisji obligacji, a następnie na podstawie Indeksu Default Rate portalu Obligacje.pl, sprawdzam jakie emisje bankrutowały w 2016 roku. Zatem do dzieła.

Publiczne emisje obligacji korporacyjnych debiutujące na rynku Catalyst w 2016 roku

Naliczyłem debiutujących w 2016 roku 31 publicznych prospektowych emisji obligacji przeprowadzonych przez 9 emitentów (Alior Bank, Bank Pocztowy, Getin Noble Bank, BEST, Kruk, Murapol, Ghelamco Invest, PCC Rokita, PCC Exol) oraz 5 emisji przeprowadzonych na podstawie memorandum informacyjnego przez 5 emitentów (Admiral Boats, AOW Faktoring, Braster, Ronson, Vantage Development). Poniżej prezentuję tabelki z aktualnymi kursami tych obligacji:

Emisje prowadzone na podstawie prospektu, które zadebiutowały na Catalyst w 2016 roku:

Publiczne emisje obligacji na podstawie prospektu emisyjnego - debiut na Catalyst w 2016 roku
Publiczne emisje obligacji na podstawie prospektu emisyjnego – debiut na Catalyst w 2016 roku

Emisje prowadzone na podstawie memorandum, które zadebiutowały na rynku Catalyst w 2016 roku:

Publiczne emisje obligacji na podstawie memorandum - debiut na Catalyst w 2016 roku
Publiczne emisje obligacji na podstawie memorandum – debiut na Catalyst w 2016 roku

Jeden rok to na pewno nie jest okres, na podstawie którego można wyciągać bardzo daleko idąc wnioski, ale zawsze od czegoś trzeba zacząć, a za rok będą już dwa lata :-).

Co widać na pierwszy rzut oka, to potwierdzenie tezy, że duże emisje przeprowadzane na bazie prospektu emisyjnego trzymają się dobrze. Z reguły dają również okazję do niewielkiego dodatkowego zarobku na wzroście ich ceny.

Nieco gorzej sprawa wygląda z emisjami przeprowadzanymi na podstawie memorandum. Tutaj na 5 emitentów widoczne są kłopoty jednego z nich, co znowu dobrze koresponduje ze statystykami dotyczącymi niewykupywanych w terminie mniejszych emisji obligacji. Wygląda, że przy mniejszych, memorandowych emisjach, warto być bardziej rozważnym i selektywnym.

Przy okazji, powyższe zestawienie po raz pierwszy zrobiłem miesiąc temu i wtedy sytuacja emisji memorandowych wyglądała jeszcze gorzej (co też pokazuje, że jeżeli ktoś chce, to łatwo może manipulować danymi, wystarczy wybrać datę dla pobieranych danych).

Tak, czy owak, wygląda, ze z publicznych emisji obligacji debiutujących na Catalyst w 2016 roku można było ułożyć całkiem ciekawy i dobrze sobie radzący portfel.

Emisje obligacji korporacyjnych niespłacone w 2016 roku

Ok, kwestię debiutujących w 2016 roku publicznych emisji obligacji mamy sprawdzoną, pomyślałem zatem, że jest jeszcze jeden obszar do sprawdzenia, a mianowicie które emisje nie są spłacane. Do analizy posłużyła mi lista niewykupionych obligacji przygotowana przez portal Obligacje.pl przy okazji publikacji Indeksu Default Rate za 2016 rok.

Emitentów, którzy nie wykupili swoich obligacji w 2016 roku trochę się uzbierało, byli to: Kerdos, Dayli, PCZ, Włodarzewska, Property Lease Fund (d. Leasing Experts), Polbrand, e-Kancelaria, Topmedical (d. PTI), LZMO i Fast Finance.

Jakiego typu były to emisje?

Zdecydowana większość z nich, były to emisje prywatne, jedynie emisja LZMO miała status publicznej prowadzonej na podstawie memorandum, dodatkowo w 2016 roku nie została wykupiona memorandowa emisja Kerdosu, ale ona nie została wprowadzona na Catalyst. Znowu potwierdza się założenie, że publiczne emisje obligacji prowadzone na podstawie prospektu, to dobry pomysł na rozpoczęcie przygody z rynkiem Catalyst.

Podsumowanie

Patrząc na konkretne przykłady obligacji wprowadzonych na rynek Catalyst, a w szczególności na rodzaj emitentów, aktualny poziom notowań obligacji, czy statystyki niespłaconych serii obligacji, wygląda że publiczne emisje obligacji przeprowadzane na bazie prospektu mają przewagę jakości nad pozostałymi formami emisji (publiczna memorandowa, prywatna). Dlaczego?

Spółka wybierając ten rodzaj oferty musi przygotować prospekt emisyjny, w którym zawiera szereg informacji o firmie, jej działalności, o czynnikach ryzyka związanych z inwestycją i biznesem firmy, a także parametry związane z oferowanymi obligacjami. Prospekt taki musi być zatwierdzony przez Komisję Nadzoru Finansowego, a proces ten trwa przynajmniej kilka tygodni i nierzadko KNF w trakcie zgłasza swoje uwagi. Nie bez znaczenia jest również fakt, że z uwagi na koszty procedury na oferty publiczne na podstawie prospektu decydują się głównie duże, solidne firmy.

Dlatego też dla inwestora rozpoczynającego swoją przygodę z obligacjami korporacyjnymi ta możliwość zakupu obligacji wydaje się szczególnie ciekawa. Większość, jeżeli nie wszystkie informacje niezbędne do podjęcia decyzji inwestycyjnej znajdują się właśnie w prospekcie.

Ja przeprowadzając analizy emitentów często zaglądam do ich ostatniego prospektu emisyjnego (czy akcji, czy obligacji), jest to dla mnie solidne źródło informacji.

Patrząc na ilość i różnorodność emisji obligacji debiutujących w 2016 roku na rynku Catalyst, wydaje się również, że na bazie publicznych emisji obligacji można było zbudować interesujący i różnorodny portfel obligacji korporacyjnych. I takich skutecznych portfeli Wam i sobie życzę :-).

Podziel się proszę tym wpisem, pomóż dotrzeć mi do większej liczby Czytelników. Dziękuję!

10 komentarzy - “Rodzaj emisji obligacji, wielkość emisji, a sukces na rynku Catalyst

  1. Aneta Dorocińska

    Może nie do końca na temat, ale brałam ostatnio udział w publicznej emisji memorandowej Victoria DOM, której analizę zrobił Remigiusz. Mam pytanie do osób z większym doświadczeniem, ile czasu trwa rejestracja obligacji w KDPW? Bo od zakończenia emisji minął już prawie miesiąc a papierów serii E nadal nie ma na koncie. Czy to normalny czas oczekiwania?

  2. Cześć, napisałem do oferującego (NWAI) o podanie aktualnego statusu działań. Jak dostanę odpowiedź, odpiszę w komentarzu. Pozdrawiam
    Edit. za obligacje.pl: Nowe obligacje trafią do obrotu na Catalyst, gdzie w przeszłości notowane były starsze emisje dewelopera. Zgodnie z warunkami emisji Victoria ma 120 dni na wprowadzenie papierów serii E do giełdowych notowań.

  3. I jest odpowiedź od oferującego:
    Intencją Emitenta jest wprowadzenie obligacji do obrotu w ASO Catalyst do końca marca 2017 r. Maksymalny termin na wprowadzenie (zgodnie z Warunkami Emisji) wynosi 120 dni od daty przydziału obligacji (7 lutego 2017 r.).

  4. Aneta Dorocińska

    Dzięki za wiadomość, ale wydawało mi się że niezależnie od tego czy będą wprowadzone na catalyst czy nie, to ja powinnam w niedługim czasie po zakończeniu emisji zobaczyć na swoim koncie w DM BOŚ pozycję powiedzmy VDM0121. No bo jeśli nie wprowadziliby tych obligacji z emisji pierwotnej na catalyst to znaczy, że posiadacz takiej obligacji nie widzi jej w ogóle na swoim koncie w domu maklerskim? Trochę dla mnie dziwne, ale jestem niedoświadczona w tych emisjach pierwotnych.

  5. Też nie jestem ekspertem, ale podejrzewam że najpierw następuje rejestracja obligacji w KDPW (i wtedy pewnie pojawiają się na rachunku maklerskim), a następnie wniosek o dopuszczenie ich do obrotu giełdowego. Wygląda, jakby żaden etap nie został jeszcze ukończony. Dopytam u oferującego i napiszę co i jak. Chyba, że ktoś z Czytelników wie, to śmiało proszę pisać.

  6. Anonim

    Wydaje mi się, że do momentu rejestracji tych obligacji przez KDPW (a po tej rejestracji pojawią się na rachunkach poszczególnych obligatariuszy w ich DM ) rejestr/ ewidencję tych obligacji prowadzi DM Nwai. Na życzenie powinni wydać zaświadczenie depozytowe. Zanim te papiery pojawią się na rachunkach w DM niestety trochę to potrwa. Spokojnie trzeba poczekać.Też kupiłam malutki pakiecik…

  7. No i NWAI potwierdził, że obligacje na rachunkach pojawiają się z chwilą ich rejestracji w KDPW. Minęły 2 tygodnie więc chwilę jeszcze chwilę mają. pozdrawiam

  8. Aniella

    Tak a propos PTI – znajomy utopił w serii C a kupił to w subskrypcji tylko dlatego, że oferującym był DM BOŚ. Wierzył, że w sumie renomowany DM państwowego banku zajmuje się wyłącznie wiarygodnymi spółkami a tu ‘zonk’. Ofert obligacji spółek ‘dziwnych’ i wszelkiej maści naganiaczy jest obecnie mnóstwo toteż trzeba bardzo uważać. Z drugiej strony nie należy generalizować – fakt, że jakieś obligacje są oferowane w ofercie prywatnej i jest to emisja mała (wartościowo) nie oznacza automatycznie, że będą kłopoty z wykupem. Przykłady małych i terminowo wykupionych emisji takich spółek jak Mexpol, Europejski Fundusz Medyczny czy Ivopol potwierdzają, że liczy się także ‘czynnik ludzki”. Celebryta czy osoba z tytułem profesorskim w Radzie Nadzorczej (np. PCZ) czy Prezes z imponującym życiorysem zawodowym (np. PTI) czy zagranicznym wykształceniem i rozbuchanym ‘ego’ (np. Kerdos, Dayli) sukcesu nie gwarantuje, bo na pospolite złodziejstwo i cwaniactwo póki co nie ma skutecznej szczepionki. Także fakt, że emitent jest spółką publiczną (notowaną na GPW / NC) czyli niby bardziej ‘przejrzystą’ też nie przesądza o tym że obligacje zostaną wykupione. Spośród wymienionych w tym artykule defaultów spółkami publicznymi nie są / lub nie były tylko bodajże: Włodarzewska, Polbrand i Dayli. Obligacje korporacyjne są postrzegane lub wręcz przedstawiane jako inwestycja bezpieczna – a nic bardziej mylnego. To w większości przypadków gra zero-jedynkowa: albo wygrywasz (jest wykup) albo przegrywasz (nie ma wykupu, spółka goła i wesoła) a nieszczęsny obligatariusz nie może sobie takich niewykupionych obligacji nawet w stratę podatkową zaliczyć.

  9. Wojciech Pająk

    Mnie się wydaje, że kluczowe znaczenie ma oprocentowanie obligacji. Jeśli PCC Rokita albo Kruk albo jeszcze kilku innych emitentów sprzedają obligacje oprocentowane na 4% – 5,5%, to można przypuszczać, że dla tych emitentów jet to konkurencyjny sposób pozyskiwania kapitału. Tzn. dla nich taniej jest wyemitować obligacje niż ubiegać się o kredyt bankowy.
    Natomiast jeśli “mały” emitent sprzedaje obligacje oprocentowane na 10%, oznacza to, że żaden bank nie chce mu udzielić finansowania. Stąd ryzyko braku wykupu takich obligacji jest znaczne.
    Takie jest moje zdanie, ale nikogo nie zachęcam do podejmowania decyzji inwestycyjnych opierając się na mojej osobie – w przeszłości kilka razy boleśnie się pomyliłem.

  10. Masz rację, a pewnie wszystko się po trochu łączy. Jeżeli ktoś jest mały i nie dostanie kredytu z banku to nie stać go też na emisję publiczną, dlatego wybiera małą prywatną z wysokim oprocentowaniem, co oczywiście automatycznie zwiększa ryzyko tej grupy emisji.

    Aczkolwiek tak jak wyżej zostało napisane są takie z tych mniejszych, na których można polegać. Są branże niechętnie finansowane przez banki, albo takie w których trudno przedstawić zabezpieczenia i wtedy emisja obligacji jest dobrą opcją. Przykłady – już wyżej wymieniane – Europejski Fundusz Medyczny, po części branża pożyczkowa / wierzytelności i inne.

Dodaj komentarz